Jeśli porównujesz weterynarię do służby zdrowia to albo jesteś głupi albo masz złą wolę i celowo używasz nieuczciwego argumentu.Z tego co się orientuje, to weterynaria jest u nas prywatna i problemów nie ma.
JKM mówił aż do znudzenia, że stać nas na utrzymanie pielęgniarek, lekarza, Ministra Zdrowia, NFZ, a nie stać nas na utrzymanie samych pielęgniarek i lekarza... Mówienie o kosztach i, że na nic nas nie stać jest śmieszne. (na co nas w końcu stać?)
Jeśli czekanie na jakąś operacje kilka-naście lat nie jest całkowitą tragedią NFZ i polskiej służby zdrowia, to ja nie wiem na co jeszcze trzeba czekać.
Czytałem kiedyś, że Polacy to jeden z najbardziej wykształconych narodów. Mamy najwięcej profesorów i magistrów, ale wielkie bezrobocie. Nie chce pytać o edukacje w innych krajach.
Koszty leków, zabiegów, operacji i terapii dla ludzi są nieporównywalnie większe niż te oferowane zwierzętom. Weterynaria to proste zabiegi. 99% społeczeństwa nie będzie wydawało np. tysiąca złotych na leki dla psa, aby nie umarł. Idziesz to weterynarza wydajesz 100 zł ew. kilkaset. W przypadku zwierzęcia człowiek jest zdrowy i może pracować na to, aby je leczyć. W przypadku przewlekłych chorób człowieka człowiek już często sam sobie pomóc nie może, a terapia tudzież leki kosztują po 1000 do 5000 zł za miesiąc.
Trzeba zresztą odróżnić wyrywanie i borowanie zębów, wizyty u dermatologa, psychiatry i okulisty od długotrwałych terapii, kupowania ultradrogich leków, chorób odbierających możliwość pracy zarobkowej, chorób, których wyleczenie kosztuje setki tysięcy złotych. Jeśli mówimy o tym pierwszym to tak - taka prywatna służba zdrowia może działać całkiem ok. W przypadku tego drugiego wariantu jest to katastrofa.
Porównywanie służby zdrowia do weterynarii to jak porównywanie Wojska Polskiego do Agencji Ochrony. Skoro Agencje Ochrony świetnie radzą sobie z ochroną osiedli, barów i sklepów to po co komu Wojsko Polskie? Po co komu Policja?
Jesteśmy wykształconym narodem. Jednak gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o polskiej gospodarce to wiedziałbyś, że bezrobocie w Polsce ma w dużej mierze charakter strukturalny. Ludzie mieszkają w miejscach gdzie nie ma pracy bo tam się urodzili, tam mają mieszkania. Trudno im się przenieść ot tak do Warszawy czy Poznania. Starsi ludzie mają też nieodpowiednie wykształcenie i są z racji wieku za mało elastyczni, aby dostosować się do nowych, kapitalistycznych realiów - mowa np. o byłych pracownikach PGR.
Tragedia polskiej służby zdrowia wynika z za małej składki. Za mało przeznaczamy na zdrowie zarówno w ujęciu procentowym jak i w liczbach bezwzględnych. Podałem konkretne liczby np. Węgry i Słowcja 1200, Czechy 1400, Francja 3000, USA 7000, a my 1000 $ per capita rocznie.
To mało. Z gówna bicza nie ukręcisz. W USA gdzie rynek jest w znakomitej większości prywatnych, wydajność służby zdrowia jest żenująco niska.
Teksty o monarchii to dla mnie abstrakcja i totalnie kuriozum. Zresztą już je skomentowałem.





)

Odpowiedz z cytatem