Gram sobie z Samickiem tą kampanie i zaczęło się robić ciężej tak od 60-70 tury. Ilość wojen i hord gwałtownie zaczęła rosnąć.
Inaczej działa dyplomacja. My zagraliśmy jak w Romku gdzie większym państwem łatwiej jest zawierać (wymuszać) porozumienia. Czyli postawiliśmy na szybkie powiększanie państwa. A tu kara za poziom imperium jest dużo wyższa, jak się nie mylę teraz mamy chyba coś koło -100 do stosunków...
Problemem jest to że poza wojnami nie ma za bardzo jak za plusować. Barbarzyńcy mają w nosie PON-y i dostęp wojskowy czy handel. Do tego zmienna sytuacja nie sprzyja utrzymaniu tych relacji.
Tępienie hord jest denerwujące.