Jeżeli już mówimy o podejściu do wojska, to jak dla mnie zamiast inwestować w śmigłowce (które są ważne ale nie najważniejsze) lepiej zainwestować w jakiś własny sprzęt świadomości sytuacyjnej, wojnę cybernetyczną, oraz własne rozpoznanie, bo w tym momencie jesteśmy zależni od NATO i Amerykanów.

A nie rozbudowywać flotę na Bałtyku, tylko po to by w razie konfliktu stracić ją w 2 dni w wyniku uderzeń rakietowych.