No w sumie racja, Wielki Wróbel nie mógł jej niczego zagwarantować w zgodny z religią sposób skoro nie miał być sędzią jako jedyny. Choć osobiście pozostawiłbym tu jednak kilka procent szans na to że formalnie układu żadnego nie było tylko obie strony grały swoje role udając że nie wiedzą o prawdziwych intencjach drugiej.
Nie John Snow lecz John Targaryan, ciekawa sprawa
Tak czy siak bękart. Tylko nie pamiętam jak się nazywały te z ziem przyległych do Królewskiej Przystani (jest tam coś jakby 8 nieformalne królestwo).