Sugerujesz, że podmiot, którego jedynym argumentem jest argument siły ma jakieś szanse na wolnym rynku? Gotowa sieć dystrybucji? Wolałbyś kupić w aptece czy na ulicy od Seby? Fabryki? Pewnie jeszcze są super czyste i produkowałyby produkt lepszy jakościowo. A podejrzewam nawet, że kapitałowo z gigantami chemicznymi by nie miały szans. Poza tym nawet jeśli by te kartele wytrzymały konkurencję to czy by nadal stosowały praktyki przestępcze na taka skalę jak stosują teraz? Bo chyba zdajesz sobie sprawę, że każdy podmiot na rynku mógłby się zgłosić do odpowiednich instytucji bez ryzyka zapuszkowania?A uważasz, że po ich zalegalizowaniu kto będzie nimi obracał? Ten kto ma już od dawna gotową sieć dystrybucji, klientów, fabryki, gdzie się je produkuje itd.
A kto je ma?
Oczywiście, że takie frakcje są, ale czy te frakcje są na tyle liczne aby cokolwiek znaczyć? Gdzieś kiedyś czytałem jak instytucje rządowe USA oceniają odsetek fanatyków na 15-25%. Podejrzewam, że udział nazistów w społeczeństwie III Rzeszy mógł być podobny.Przecież w samym islamie są też frakcje, które zwalczają fanatyków, a nie jest tak, jak sugeruje Presidente, że nie walczą z "bydłem".






Odpowiedz z cytatem