Zdajesz sobie sprawę, że nie jest to odpowiedź na zadane przeze mnie pytanie? Najwyraźniej nie lub też traktujesz przekroczenie progu ośrodka kultu jako nawracanie na daną wiarę. Podziwiając architekturę kościołów lub też szopki bożonarodzeniowe jakoś nie poczułem nawrócone, ani też nie "napadł" na mnie kapłan i zaczął prawić mi jaki to jego bóg jest wspaniały.
Najlepiej jest się zamknąć na otaczający nas świat, bo jeszcze niewielka styczność z inną religią zaszkodzi dziecku. Dziwię się w takim razie, że jeszcze nikt nie zacząć wyganiać Świadków Jehowych z ulic polskich miast, bo można spotkać ich wszędzie ze swoimi broszurami. I te ich pytania - "Czy chce Pan porozmawiać o Bogu?" czy też "Czy wiem Pan, że zbliża się apokalipsa?"
Posuńmy się jeszcze o krok dalej i niech dzieci będą zwolnieni z części programu nauczania, bo ich rodzice nie akceptują go ze względu na światopogląd.
Rodzice nie zgadzają się z teorią Darwina? Dziecko nie będzie uczęszczać na lekcje biologii, gdy będzie to omawiane. Są kreacjonistami? Zwalniamy dziecko z tej części geografii i biologii, gdzie omawia się Wielki Wybuch i pokazuje, jak ewoluowały życie na planecie. Ba! A, gdyby była wyprawa do muzeum poświęconego ewolucji/paleontologii też ich zwalniamy.
Zanim zaczniesz zaprzeczasz to przypomnę, że ciągle nie odpowiedziałeś na moje pytanie, więc "dośpiewałem" ją sobie.
Idąc takim tokiem myślenia to Pampo nie powinieneś mieć pretensji jeżeli ktoś zacznie zdejmować krzyże z polskich szkół oraz urzędów, bo wszakże są to placówki publiczne, a nie miejsca kultu. Rodzice o światopoglądzie ateistycznym lub też wyznający inną religię mogą się bać, że ich dziecko może być indoktrynowane podświadomie przez ten symbol, skoro grzywnę nałożoną za zatrzymanie dziecka, aby nie poszło w ramach lekcji do meczecie, aby poznał orientalną architekturę zrównałeś z nauczaniem religijnym.






Odpowiedz z cytatem