Dziwnie jak porównujesz batalie historyczne z filmami fantasy. Przecież równie dobrze mógłbyś porównać jakiś film akcji z bataliami historycznymi i napisać to samo, też bohaterowie są ratowani w ostatniej chwili, też często wydaje się że mogli coś zrobić lepiej itd.

Pytanie które by sprowadziłoby WP do powieści o objętości 25 stron: Nie trzeba było nimi przerzucić Frodo do tej góry przeznaczenia, czy jakoś tak? Tak groźne (ponoć!) Nazgule na ich jaszczurach zostały rozgonione przez nie jak dzieci z piaskownicy (dokładnie jak Aragorn pochodnią, tu ryłem ze śmiechu...).
Pytanie które sprowadziłoby II wojnę śwaitową do 2 lat: Nie trzeba było Ruskim zaatakować w 1940? Orły nie zostały użyte bo to nie zabawki, to jedne z najpotężniejszych itd. istot, a nie zwierzęta transportowe. Opowieść to opowieść i ma swoje prawa, a to że orły są w stanie pokonać latające jaszczurki nie było oczywiste. W Hobbicie z kolei jako baśni motyw ratunku w ostatniej chwili to schemat, Gandalf co chwilę opuszcza drużynę żeby czekać w krzakach na pójście im z odsieczą (w filmie w te chwile wetknięto zawartość z podajże dodatków do Władcy Pierścieni).

I zawsze można się natknąć na postać ze szklaną kulą, która coś tam powie, albo nie... coś tam pokaże, albo nie...
Przecież w filmie było pokazane kto po części "kontroluje" te kule więc i nic dziwnego że czasami coś pokazuje, a czasami nie. Sauron za ich pomocą może manipulować, indoktrynować itd., z drugiej strony są bardziej i mniej podatne stworzenia więc jedni coś tam zobaczą, a inni nie.