Moja przygoda z fantasy to obejrzenie co jakiś czas filmu. Nie czytam prozy więc mam to szczęście że nie widzę odmienności ekranizacji i literatury. Nie wiem czy gadał, czy nie w książce, dla mnie gady to gady. Te jaszczury nazguli na szczęście nie gaworzyły, co wyszło na dobre w moim postrzeganiu WP. Pajęczyca też nie. Słyszałem za to zaskoczenie tych co czytali, skąd w książce materiału na 3 części, więc dokładanie postaci, wydarzeń etc. Ale jak pisałem, mnie to nie przeszkada, bo i tak nie mam do czego porównywać. Z drugiej zaskoczeniem jest dla mnie narzekanie na nadprzyrodzone zdolności takiej czy innej postaci. Przecież to fantasy... Dlatego przedkładam wydarzenia z historii nad fantasy bo lubię twardy real. Tutaj zawsze ktoś wyskoczy z kulą, laską, czarami i innymi śmiesznymi rzeczami, ktoś się w kogoś przeistoczy, armie zatrzymują jednostki etc, więc obejrzeć widowiska mogę (WP, GoT) ale nie zagłębiam się w ten świat...
PS A teraz mnie zlinczujcie...






Odpowiedz z cytatem
